my się go boimy cichutko chodzimy

Dodano 14 kwietnia 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

… i kieł wychynął zza kupy liści i krzaków, prawie że tuż nad mym ramieniem. Po cichu, ale i z nieco gniewnym pomrukiem. Przewalił się z zachodu na wschód, lubo może z północy na południe, świat przesypianej dzikości. Lekki pył i zatęchłość skręciły się w bicz napiętych instynktów. Zdało się, że nawet gasnące już, jeszcze popołudniowe, acz przecież śródzimowe słońce, skupiło się na tym ciężkim odwróceniu. na szczęście po małej, ale ołowianej chwili, pełne zamroczenie i bezgłos powróciły.
Nie do opanowania byłby krzyk, gdybym wcześniej profilaktycznie nie założył, że wchodzę na ryzykowny teren. Przypływ strachu postawił mnie jednak w słup na kilka sekund, gdy sapnięcie zwierza przewietrzyło me ucho i włosy. Dopiero potem stać mnie było na powolny ruch naprzód, a nawet na refleksję nieco filmową. Dotąd bowiem myślałem, ze tylko w kinie zdarzają się sceny z przewracaniem się wroga na drugi bok podczas snu akurat w najmniej sprzyjającym dla nas momencie. A jednak…
Jednak niedźwiedzie-misie-oni również śnią. Na pewno podświadomie mocno ich frapuje to leniwe przeciąganie jesieni do wiosny. I kto wie, jakie nowe plany i zamierzenia kreują się w gawrach pod przetłuszczoną sierścią. A jeśli skumuluje się to z bólem lekkich odleżyn, a dodatkowo w bliskim otoczeniu zaistnieje ludzki pierwiastek – mamy murowane co najmniej odwrócenie na drugi bok, kłapnięcie paszczą, albo i co gorszego…
Cóż – musiałem przecież przejść tą ścieżką próby nerwów za niespodzianie wypuszczoną i daleką toczącą siew półmroku pięciozłotówką.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS