dżende (rrrrr!)

Dodano 4 października 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

szli sobie ramię w ramię
pan biedronek z panem muchem
pszczolec ich z nagła zaczepił
i pyta co tam u mrówika
nie zdążyli odpowiedzieć
bo napatoczył się zza węgła
chudy pan osek
i jął opowiadać
jak mu się uprzykrza pan dżdżowniczek
ale nie rozgadał się bardziej
bo sobie przypomniał
że pan szaraniec na niego czeka
tak samo pszczolec stwierdził
że jednak musi pilllllnie w pewnej sprawie
udać się za miasto
gdzie pan mszyczek naprawia mu wóz
i gdy tak sobie szli dalej
napotkali jeszcze pana ważeczko
który przypomniał im
że wieczorem pan ćmeczek
wydaje przyjęcie

to tylko taka zabawa
niechże się nikt nie chmurzy

 

migrant

Dodano 28 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

utrzymujemy równowagę
idąc
a chwiejemy się
stojąc
tak właśnie jest
bo
balansowanie na krawędzi
jest naszą naturą
a ciągłe chodzenie, wędrowanie
jest nieodzowną potrzebą
nieopanowane pragnienie
pcha nas do przodu
krew przetacza się
i każe nam iść
za siódmą górę
za ósmą rzekę
za dziewiąty horyzont
przeskakujemy
z krainy w krainę
z kontynentu na kontynent
od satelit do planet
wynajdujemy kolejne preteksty
do peregrynacji
i niwelujemy kolejne granice
które mogłyby nas powstrzymać
to jest ucieczka do przodu
każdego indywidualnie
i każdej grupy mniejszej i większej
zatem
wieczną tułaczkę planujemy
podświadomie
i
osiągamy każde nieprzyjazne miejsce
choćby wszelkie istoty
które tam już mieszkają
wzbraniały nam wejścia
poza tym ci
którzy starają się
nad nami panować
czyli pełnoprawni NOMADZI
starają się też
usadzić nas w miejscu
twierdząc że jesteśmy osiadłym
gatunkiem lub plemieniem
bo tak byłoby łatwiej
nas kontrolować
ale jedyne co warto
w życiu robić
to zostać prorokiem
i nauczać w ruchu w zaskoczeniu
tak jak dawni wielcy prorocy
na których legendzie stworzono
religie narody społeczeństwa państwa
a kolejni prorocy są nieuchwytni
wędrują wciąż i wciąż
i jeśli zabronione nam jest
faktyczne wędrowanie
to zaczniemy wędrować w sobie
szukając w ciele miejsca
gdzie może znajdować się
ośrodek świadomości
poznamy się wewnętrznie w pełni
jak w jogicznym oddechu
a NOMADZI
wskażą nam na pewien paradoks
wędrowania
otóż
przemieszczając się po Ziemi
i po Wszechświecie
wciąż jednak jesteśmy
w tym samym miejscu
w celi ciała
i w tym uświęconym klasztorze
sięgamy tam
gdzie nie sięga żaden zmysł
i żaden zamysł
przekraczamy mury skórnych powłok
bo identyfikujemy je
jako więzienie, choć może niesłusznie,
a w każdym razie przeczuwamy
że horyzont jest z tyłu naszych oczu
do przekroczenia

Idź Bądź Niewierny

 

dyżur

Dodano 28 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

jak w sinusoidzie cosinusa
dajemy się co jakiś czas omotać
tematom dyżurnym
socjalpolityczni macherzy
wyłuskują nas z pianki
ułożonego życia po swojemu
i często im się udaje
wytrącić nas z równowagi
choćby na chwilę
skłócić każdego ze sobą
chociaż już się polubiliśmy
i polubiliśmy innych
i
dajemy się wciągnąć
w gry polityczno-prawnicze
gdzie namnożone instytucje
na siłę uzasadniają swoje istnienie
choć może raczej powinniśmy
robić swoje
po prostu ignorować
próby nadmiaru władzy
z lewa z prawa ze środka
z korporacji z rządu z kapłaństwa
i z innych pseudoautorytetowych miejsc
ale
dajemy ustawom zarządzać
wszystkimi aspektami życia
z kichaniem włącznie
papierologia rośnie ponad dachami miast
podczas gdy wydawało się
jeszcze stosunkowo niedawno
że organizacje powołujemy
tylko po to
by były ogólnymi arbitrami
w rzadkich najtrudniejszych kwestiach
albo po to
by służyły realizacji
naprawdę wspólnych i najpotrzebniejszych
inwestycji
a teraz wchodzą z buciorami pod nasze łóżko
chociaż wydawało się
że różnokolorowe faszyzmy
przyodziane w piórka wszelkich
politycznych orientacji
w demokracjach monarchiach i innych
ustrojach
już odeszły

 

o k o c y k

Dodano 28 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

czy też to masz
czy czujesz się jak w oku cyklonu
a jednocześnie jak gdyby
w czepku urodzona
czyli że wokół totalny obłęd
a ty stoisz odgrodzony głęboką fosą
bez poczucia strachu
a w ciągu szeregu lat dzieje się
na przykład tak:
a) jednego ciotecznego brata mordują
w jego mieszkaniu, dla garści pieniędzy
podrzynają gardło, koledzy z podwórka
okazują się bandytami, chłopak wykrwawia się
po doczołganiu na balkon, chyba charczy o pomoc
ale nikt nie słyszy;
b) inny stryjeczny brat rozwala się jadąc motorem
gruchocze sobie o przejeżdżający traktor nogę
i wprawdzie spoko przeżywa
ale chyba już do końca życia będzie kaleką;
c) twój rodzony brat doznaje dziwnego ataku
jak gdyby zawał lub udar lub zapaść lub coś…
i radosny silny zdolny pracowity facet
z lekka wiotczeje – byle nie w rencistę
trzeba będzie chyba mieszkanie
zamienić na mniejsze
dobrze że bratowa pracuje jako tako;
d) twoja matka w ciągu kilkunastu lat
podejmuje szereg różnorodnych
prób samobójczych, w końcu jedną udaną,
z powodów które…
(o tym kiedy indziej);
e) okulista wykrywa u ciebie
mocne odwarstwienie siatkówki
poddajesz się trudnemu zabiegowi w klinice
najpierw jest wersja żeby pod miejscowym znieczuleniem
ale jednak narkoza
po kilku godzinach się budzisz
operacja się udaje
ale do końca życia będzie wisiało
ryzyko oślepnięcia, nie wiadomo właściwie
z jakiej przyczyny
ale nie poddajesz się i żyjesz tak aktywnie jak się da
chociaż potem dochodzi jeszcze temat
innych schorzeń
chociażby
krzywej przegrody nosowej
może to właśnie z tego powodu jest ci trudniej
i czekasz na kolejną operację, nie możesz się zdecydować
póki co jako tako się żyje;
f) kilka razy podczas
zimowych jazd samochodem
obracasz się na oblodzonej jezdni
wokół własnej osi
tuż obok przejeżdżających aut
i nawet małego zadraśnięcia nie ma
(słabe opony, słabe zawieszenie,
tanizna po koniecznym cięciu kosztów);
g) twoja żona opuszcza cię
bo za cienki bolek jesteś
i następuje rozkład pożycia i niezgodność charakterów
ale w sumie rozstajecie się i rozwodzicie
niejako w przyjaźni (na pewno?);
h) zakładasz firmę i początkowo
wszystko idzie fajnie
jednak koniunktura mija
bankrutujesz i popadasz w długi
które może nie byłyby takie straszne
gdyby kilku pseudoprawników szukających
dziury w całym
nie ogołociłoby cię do reszty
wymuszając bezczelnie haracz
pod byle pretekstem
i między wierszami
grożąc ci więzieniem komornikiem
chociaż nikomu nie zrobiłeś krzywdy
a zgubiła cię nieznajomość
jednego z miliona zarządzeń wydawanych
gdzieś zza biurka
dla czystej idei biurokracji;
i) o mnożonych zagrożeniach w kraju
i za granicą
nie będę już wspominał
bo w tym lubują się
wszelakie media pisane i elektroniczne
(no może tylko wspomnę, że podczas
twych wielokrotnych pobytów w okolicach Paryża,
w mieście tym wybuchały bomby
albo krótko przed twym przyjazdem
albo krótko po wyjeździe
w miejscach gdzie owszem zdarzało ci się
spacerować)

;;;

nie wspomnę też o innych ciągach
podobnych zdarzeń
w życiu osobistym i zawodowym
bo po co się dołować

no może trochę
na wesoło:
- pamiętasz jak podczas jazdy na rowerze
ułamała się kierownica, ale nie stało się
w sumie nic, jakoś utrzymałeś równowagę;
kilka dni po tym paradoksalnie
ułamałeś sobie kawalątek zęba
podczas przenoszenia roweru z miejsca na miejsce
a kilka lat wcześniej spadłaś z wysokiego drzewa
na tyłek na trawnik
i poza dłuższą chwilą bezdechu
obyło się bez komplikacji

;;;

i możesz żyć dalej w poczuciu winy
że mimo ciągłej degrengolady otoczenia
w sumie nic ci się nie stało
czyż nie?

na pewno kiedyś zgrzeszyłeś
krzywym uśmiechem
błędnie wypowiedzianą sylabą
lub innym egoistycznym wybrykiem
i teraz cały świat cierpi przez ciebie
ale nie ty

a może po prostu
ten twój typ tak ma
żałosny fatalizm rządzi

tornado wiruje
a tobie włos z głowy nie spada
w próżnię
nie przejmujesz się pozornymi niepowodzeniami
bo wiesz
że to oni przegrali a nie ty
chociaż wciąż błędnie i nieświadomie
robisz złą minę
do dobrej gry

i jakoś tam sobie żyjesz
na marginesie planety
sama siebie okłamujesz sto razy dziennie
przejadasz jałmużnę
na marginesie dzielnicy

niczego się nie bój
pozbądź się strachu

 

pokemongoł

Dodano 27 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski


..
.
tak oderwałem się od ściany
i wyszedłem wreszcie
z domu na ulicę
i kolejne słowo-obrazek
stworzyłem na widok przejeżdżającego
.
:
.
ro-ówer

 

o! – soba

Dodano 27 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

w odpychających się
galaktykach
każdemu należy się
własna planeta
po to by mógł
każdy eureka w nas
co chwila zakrzyknąć
o!soba!
i rozpocząć pielęgnowanie
wsobnych odkryć
bycie o-sobą
to radość
to ukochanie jestestwa
to duchowe pieszczoty
rozpływamy się w sobie
dogadzamy swojej pewności
wreszcie jesteśmy sobą
obserwacja nie zaburza obserwowanego bytu
i obejmując serdecznie swoje wnętrze
staję się przeźroczysty dla swych myśli
w pełni utożSAMiony
uwielbiam pogodzenie z samym o-sobą

 

powinni tego zabronić

Dodano 26 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

czy chcę sobie odjąć na przykład

wędrówek w zagajniki
w poszukiwaniu poziomek

mówienia dzień dobry każdemu
kogo mijam na mojej ulicy

obchodzenia obok i zamiast odgórnych rocznic
naszych własnych świętych pór dnia, godzin i minut

radości z publicznego wyznawania
że kocham ciebie siebie i nawet ich

wyjścia poza klamry orientacji
deklarowanych i obieranych

czerpania z zapasów radości życia
wbrew propagandzie strachu

no i

powinni zakazać nakazów

 

piwo

Dodano 13 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

tu nie chodzi o prowokację
ani o wystawianie kogokolwiek
na próbę
ani o pierwsze środkowe czy ostatnie kuszenie
ale
skoro mówicie
że jezus żyje i jest tuż obok
to ja bym chciał
umówić się z nim na piwo
przynajmniej jeden wieczór
tygodniowo
mogę mu poświęcić
i chętnie pogadam
myślę że znajdziemy wspólne tematy
jeśli poprosi o mój numer telefonu
to mu go dajcie
niech dzwoni bo jakoś nie mogę
go namierzyć
(wprawdzie nie wałkuję tego tematu
codziennie, ale radar wystawiam czasami)
albo niech mailuje
a może ma jakieś konto na fejsie
lub w innym internetowym miejscu
niech się skontaktuje czekam
spotkajmy się jak jezus z jezusem
609602043 podmiejski@vp.pl

 

przebłyski

Dodano 13 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

jak to jest
że niektóre drobne elementy
dziania się
pamiętamy po wielu nawet latach
a reszta dni i godzin
jest jakąś senną mgłą
tak jak byśmy
całe miesiące drętwieli
by ożywiać się na grupy chwil
tak jakby nasze
szeroko otwarte oczy
same wybierały elementy snów
czyichś swoich
i potem nagle wpadają nam w ucho
i nie chcą wyjść
takie życiowe prawdy
jak ta że nie salutuje się do pustego czoła
albo nagle jakiś cytat paradoksalny
z forum dla majsterkowiczów:
‚już trzeci raz przycinam deskę,
a ona wciąż za krótka’

 

to tylko szkic o jedzeniu

Dodano 13 września 2016, w przemyślenia, przez podmiejski

nasza siła
bierze się z tej samej kombinacji
co na przykłąd wieczna elektryczność
czy wieczne fale radiowe
dzięki którym funkcjonujemy
ta kombinacja
to skrzyżowanie
fal gwiezdnych ruchu powietrza
i oddechu oceanicznej pary
nasza siła zatem
tylko wtórnie bierze się z diety
wtapiamy się w funkcjonowanie świata
chcemy się zgrać z jego rytmem i i i
i przeżuwamy
– to lub tamto,
dodatkowo jemy po to…
żeby móc znów jeść
i nie odkrywam tu ameryki,
nie wiem przy tym czy zawsze tak było
czy tylko w ostatnich latach
zrobiono z jedzenia
takie show aż do milionowej-entej
przesady
- może chwilowo wyczerpały się inne tematy,
jakkolwiek może faktycznie co i jak jemy
pokazuje naszą ukrytą osobowość,
choć nie zawsze wprost
a może wkroczyliśmy znowu
w fatyczną funkcję żarcia
postaw talerz na czyimś stole
i zobaczymy jaka będzie reakcja
bo bez tego
nie wydarzy się nic
to znaczy – wielu z nas tak myśli

 

  • RSS